RSS
poniedziałek, 07 lipca 2008
Czerwcowe wieści
Miesiac rozlicznia semestralnego .połowa roku 2008 , szybko minęło... , misiać przełomowy w pracy, miesiac lekiego doła po stracie najlepszego psiaka... ogolnie juz nic sie w nim nie moze wydarzyc nieprzewidzianego dlatego podsumujemy... Po pierwsze praca, awans, pan instruktor sie kłania , podwyżka... ,respekt innych.. troche wiecej do powiedzenia sie ma, duzo wiecej obowiązków , czuc presje... ale bedzie dobrze. UCZELNIA: Wszystko prawie zaliczone poza jedna pierdoła z która bede sie musiał zmierzyc we wrzesniu... drugi raz w karierze studenciej kampania wrzeniowa... Innej opcji jak zalicznie nei moze byc. Bo stypendium naukowe ucieknie .########################################################################################### Zamykam czerwiec taka oto krótka notką. A dzis byłem na zajebiaszczej trasie Krakow-Kryspinow-Tyiec-Wawel. MOze nic szczegolnego bo trase juz kilka razy jechalem ale tym razem zupenie magicznymi innymi magicznymi miejscami... Lasek wolski ktory kolejny raz mnei zaskoczył ,a myslalem ze znam juz go na pamiec... i jeszcze mnie zaskoczy pewnie nei raz..Pozniej jakies magiczne skroty, wszystko pieknie ladnei tylko mi mostu zabraklo albo jakiegos promu no i musiałem skorzystac z autostrady A4 :D no i pozniej pycha jedzenie w pizza hut i dalej juz moj wspaniały plan ale to tylko dla wtajemniczonych... ogolnie zaliczam tą akcje do najlepszej z pierwszego półrocza
23:09, mickeyyyy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 maja 2008
Coś czego nigdy nie rozumiałem.
Fajnie mi sie czytało taki wiersz dla polonisty i statystyka :) Wisława Szymborska - Przyczynek do statystyki Na stu ludzi wiedzących wszystko lepiej - pięćdziesięciu dwóch; niepewnych każdego kroku - prawie cała reszta; gotowych pomóc, o ile nie potrwa to długo - aż czterdziestu dziewięciu; dobrych zawsze, bo nie potrafią inaczej - czterech, no może pięciu; skłonnych do podziwu bez zawiści - osiemnastu; żyjących w stałej trwodze przed kimś albo czymś - siedemdziesięciu siedmiu; uzdolnionych do szczęścia - dwudziestu kilku najwyżej; niegroźnych pojedynczo, dziczejących w tłumie - ponad połowa na pewno; okrutnych, kiedy zmuszą ich okoliczności - tego lepiej nie wiedzieć nawet w przybliżeniu; mądrych po szkodzie - niewielu więcej niż mądrych przed szkodą; niczego nie biorących z życia oprócz rzeczy - czterdziestu, chociaż chciałabym się mylić; skulonych, obolałych i bez latarki w ciemności - osiemdziesięciu trzech prędzej czy później; godnych współczucia - dziewięćdziesięciu dziewięciu; śmiertelnych - stu na stu. Liczba, która jak dotąd nie ulega zmianie.
12:57, mickeyyyy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 04 maja 2008
Maj Jura Krakowsko-Czestochowska 180km 1-2maja2008
I plan zrelizowany bardzo dobrze a nawet bardzo bardzo dobrze. Miała być Jura 2 dni 1 nocleg po drodze ,a wyszlo dwa dni na jurze bez noclegowania. Plan był wykręcić na rowerku jak najwiecje kilometrów ,udało sie wsumie w 180 km,1 maja 100km ,2maja 80km .Pierwszy dzień zaczelismy od PKP Zawiercie i ruszylismy na zamek w Ogordzieńcu,fajny zameczek, ogromny fajne widoczki i ruszylismy dalej w kierunku pustyni Błedowskiej która zamierzalismy przechac co niestety sie nie powiodlo i okazało sie 4 kilometrowym spacerem zamiast 4kilometrowa przejażdzka. Ogolnie pustynie Błędowska została pokonana!!!Najfajniejszy moment jak nagle za drzew wyłoniły sie bloki i każdy odetchnął z ulgą bo pchanie roweru przez piach 4km potrafi zmeczyc. Pozniej były dwa zamczeki w Bedzinie i strażnica nie pamietam gdzie i szybki zjazd do Krzeszowic. Wsumie zrobilismy 100km ze srednia predkosćią ok 13km ,czasemjazdy 6h28' , Vmax=54.3 km/h w terenie(czyli nic imponujacego jak sie okazało nastepnego dnia)===================================================================================== Powrót do domu spanie w KRK ======================================================================================= Nastepny dzień zaczynamy z Rudna i jedziemy w kierunku Pieskowej Skały,a przynajmniej prubójemy bo po drodze sie troche bogubilismy ale zobaczylismy fajne miejsca, widoczki, skałki i zrobislismy maseczke błotna naszym rowerom. Rewelacyjny zjazd w kierynku Pisekowej Skały żółtym szlakiem i pojawia sie Maczuga Herkulesa a za nia zameczek. My podchodzimy Maciek wybrał podjazd. 0,5h lenienia sie przed zamkiem i opalania i ruszamy dalej w kierunku Ojcowa. Pod drodze udało mi sie pobic rekord predkości w terenie i osiągnąłem 61,4km/h co przekupiłem wywrotka = dwa salta + otarcia + kilka małych ran + nadwyrężenie karku . Ale warto było :D Musze sprawic sobie nowe hamulce bo te niestety nie zdążyły mnie zatrzymać przynajmniej do takiej predkosci zebym mógł wejsc bezpiecznie w zakręt. Cenna nauka z upadku: jesli jedziesz pierwszy raz ta trasą ,nie szalej, nigdy nie wiesz co jest za zakretem. Nastepnie w ojcowie przytanek na jedzonko i szybki zwiad zamku w Ojcowie i jedziemy dalej. Dalsza trasa prowadziła czerwonym szlakiem do casu rowzwidlenia sie na niebieski w kierunku miescowosci Korzkiew. Niesamowity zjazd w kierunku zamku ,gładki asfalcik i predkość na liczniku 76,1km/h ,predkośc przy której boisz sie ruszyć kierownicą bo najmniejszy wychylenie moze miec tragiczny skutek w postasli zetkniecia sie z asfaltem,z którego prawdopodobnie zbierała byc Cie karetka ;] Ochłoniecie i poziom adrenaliny wraca do normy. Przystaek przy zamku,Przesliczny zamek, cudnie połozony,zadbany i cały czas odbudowywany.Polecam goraco!!! Dalej juz spokojny zjazd do Krakowa sliczna dolinka i widoczkami wkoło. Po drodze przystanek w Zielonkach Krakowskich na napój izotoniczny ( Tyskie ) i do domku...Naprawde poleceam trase. Wsumie przejechalismy 80km, srednia predkosc ok. 15km/h i max jak wyżej :)czas jazdy 5h. Raczej polecam jazde nie w długi weekend a najlepiej wogolnei nie w weekend bo ludzioki sie szwędaja pod kołami.
22:49, mickeyyyy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lutego 2008
Beskidy 2008 spontaniczny wyjazd
Zaczęlo sie od napisania w piatkowy wieczor do kumpa Jara czy jedziemy w Beskidy no i tak to rano w poniedziałek juz jechalismy na poczatek naszej wycieczki :Wisła Głębce.(16:30) Szybki marsz w kierunku przełeczy kubalonka na ktorej jestesmy po 40 minutach(nadzieja na otwarty sklep,ale niestety złudna) Zacyna sie robi ciemny a my podazamy w po ciemku w kierynku chatki zwanej Stecówka, przytanek 25min na piwko i dalsza marsz przez las,w mroku ,z podejrzeniem tylko ze dobrze idziemy po ok 1,5h potwierdzone dotarcie do celu : chatka na Pietraszonce, miłe powitanie, goraca herbatka czekała zanim zdjelismy buty i kurtki:) miło. Pierwszy wieczor adaptacyjny z przebywajacym towarzystwem,całkiem fajnym jak sie okazało. Trafilismy ponaddto na warsztaty Sudio Teatralne pro forma http://www.stproforma.pl/ co było fajnym i ciekawym przeżyciem, ja sie właczylem ,Jaro stchorzył :P Wieczorem plany dnia nastepnego wtorkowego i po godzinnych negocjacjach nie wiadomo nic poza tym ze budziki nastawilismy na 7:00 .===============================================================================. WTOREK : budzik 7:00 dzwoni plus nacisniecie 7 razy drzemiki i podniesienie sie z lozka po 8...sniadanie i wyruszenie na Barania Gore(1227m n.p.m.) przez Przysłop.Pozniej zejscie do Kamesznicy i szukanie sklepu pierwsze 3 sklepy do 15.. na zegarku 16 ;] dalsze poszukiwanie( ta wies chyba miala z 8 kilometrow,najdluzsza przez jaka szedlem do tej pory) i wreszcie znaleziony ,zakupy( miejsce w ktorym pani ekspedientka odradza zakupu wody mowiac ze ich woda jest lepsza,odstawiamy 1,5litra wody spowrotem na półke) i proba powrotu żółtym szlakiem na pietraszonke. Idziemy idziemy żółtym szlakiem, ładnei wydeptany jak zreszta wszyskie ktore dzisiejszego dnia przeszlismy, idziemy a tu polanka i koniec wycieczki tylko swiezy snieg ślizgawka i koniec,20 minut szukania po ciemku szlaku nie przynosza rozwiazania. Postanawiamy wydeptac nowy ,po ok 0.5h wedrówce wychodzimy z ciemnego lasu na polanke( sami sobie wydeptalismy szlak ,a co) Jaro wygłodniały dopada bułke i jogurt. kontynułujemy wedrowke,przy swiecacym ksiezycu i rewelacyjnym widokiem gwiazd!!! polecam. Odnajdujemy szlak i wracamy spokojnie do chatki. z godzinnym poslizgiem(nigdy wiecej po nocy w nieznanych górach) Pierwszy raz myslałem ze nie uda sie wrocic tego wieczoru ze wrocimy i cos znajdziemy do spania w Kamesznicy. Bo "wspaniałem" pomysły Jara typu iglo,pod drzewem,wlamywanie sie do szopy dla nnie nie wchodziło w rachube. Nastepny dzien ...=============================================================================. ŚRODA : Tym razem pobudka udana o 7:00 szybkie sniadanie pakonianie,zegnanie,Jara szwędanie i wyjscie o 9:20 .. kolejne wejscie na Barania Góre tym razem ze wszytkimi rzeczami na plechac z przystankiem z Przysłopie i zakup wody Vita 1,5litra za jedyne 5zł :D Wierza widokowa na Baraniej, ogarniecie wzrokiem trasy wycieczki przez szczyty gor, ktore co raz zakrywały chmury i odkrywały spowrotem. Szybki marsz we mgle,chmurach nie wiem co to było gdzie widocznosc spadała ponizej 50metrow i upragnione dotarcie do schroniska na Skrzycznym, ciepla herbatka juz nas nie przywitała jak i gospodarz, komercyjnie z kosmicznymi ceniami,ale łóżka w miare wygodne.Drzemkam 2h po herbatce zejscie na kolacje ,wiadomosci , powrot do pokoju rozmowy o wszystkim i o niczym i spanie.==================================== CZWARTEK: pobudka o 7:33 na sniadanie herbata i zejscie stokiem,wyciagiem,trasa zawodów zjadowych, jakimis magicznymi sciezkami ze Skrzycznego do Szczyrku Całkiem dlugi i ostry zjad był 3km roznica wysokosci 650m wiec troszeczke stromo miejscami bylo,dalej...Sklep i sniadanie. Ja upolowałem przepyszne bulki z czekolada ,zjadlem 2 i myslałem ze padne z przejedzenia. Konsumpcja pod jakas chatka-restauracyjna na ktoj byly odciski dłoni sławnych ludziów,Golce,Pazura,Doda,Brodka,Sztrasburger i innych. Znalezienie dworca PKS czekanie całe moze 5 minut na busa do Bielska ,3zł-25minut i na miejscu. PKP Bielsko_Biała, szybkie rozeznanie kupienie biletu do Krakowa przez Katowice, zawias Jara ktory nie zdazył ani kupic biletu,ani dowiedziec sie o pociag do Radomia...bieg na dyliżans i spokojna podroz do Katowic. Szwedanie sie po Katowickim dworcu i szlone zakupy, cola 1,2zł ,Jaro poszalał i wydał ponad 3 zł. Spokojna podroz na miejscach siedzacyh do Krakowa :) 3 longery zjedzone przez Jara w KFC w Galegii Krakowieskiej i pozegnanie. A jeszcze zjaranie Jara i polowanie na EMOlaski jak on to określił. Przebiugu rozmowy tej juz nie byłem świadkiem wiec moze Jaro cos dopisze jutro jak sie zbierze,bo wlasnie jakos do Radomia dojerzdza. ================================================================================== PODSUMOWANIE: Spanie,pociag,jedzenie i jakies tam wydatki wynisły mnie wsumie 114zl przeszlismy na nogach pokonalismy w tym czasie 47 kilometrów(w 15,5 h z odpoczynkami), przewyższen nie mam jak policzyn niestety ale sporo tego było napewno. Okupiłem to bolem miesni nóg i tylko tyle. Dobry sport. Polcam trase.
20:25, mickeyyyy
Link Dodaj komentarz »
poczatek 2008
Sylwester jak najbardziej udany, stok, fajerwerki zjazd z Pilska na jabuszku( pierwszy byłem ) skoszenie po drodze jakiegos kolesia , cały w sniegu ,zmarzniety ale uśmiechniety. Sylwester razem. Wyjazd na Słowacje,5l winka , wymoczenie sie wodach termalych, pyszne jedzonko, zauroczeniem fast food'em zwanym knyszą. Zwiedzanie Żywca, piwo w jakims tam pubie. picie na stoku,zero bolu głowy czy innych niedogodnien. Super łóżko do spania i... lezenia?? Miło spedzony czas w glonie przyjaciół i tej jedynej. Pare smiesznych akcji,przypadków,wypadkow. Kolejny raz potwierdzenie ze w gorach moge pić alkochol czyli powyzej 350m n.p.m.
19:30, mickeyyyy
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 grudnia 2007
Koniec 2007
I zbliza sie nowy rok 2008 :) A z nim sylwester w gorach dlugo oczekiwany,konkretnie w Żywcu ,podobno. Bedzie napewno lepiej niz ostatnio hehe, chociaz wszystko sie moze zdarzyc,moze jeszcze tam nie dojade,albo kto wie. Zmienilo sie nie wiele poza pierwsza pracą ;] Ktora mnie nie meczy poki co wiec mi sie podoba,zobaczymy pozniej jak to tam bedzie. Zbliza sie okres intensywnej nauki co nie za bardzo mi sie podoba ale jak co semestr bedzie dobrze i tyle... I snieg na swieta by sie przydał... i jakis kulig, teraz moge sie juz łamac,bo dobrze sie na tym wychodzi :) teraz dodatkowo mam 2 ubezpieczenia to juz na lepszy rower zarobie :) hehe...
20:56, mickeyyyy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 października 2007
Wakacje.Wpis troche spozniony.
I tak wakacje mineły szybciej niż mozna było sie spodziewać. Część planow zrealizowane w okolo 60% ale co nie w tym roku sie dokonało to dokona sie w następnym.Jeszcze w tym roku termin zostanie zarezerwowany. A teraz to co było i jak mi to wyszło. Pierwszy raz jako Sternik w 100% odpowiedzialny za wszystkich i wszystko . Wyszło lepiej niż niektorzy mogliby sie spodziewać, sam sie raczej nie zaskoczyłem wyszlo tak jak mialo byc ,zadnych nerwowych,niepewnych,niezdecydowanych sytuacji . Wszyscy przeżyli :) Załogi niestety sie nie wybiera i nie zna tak naprawde do końca nigdy i to jest pierwsze doswiadczenie z tego pływania. Pierwszy raz odwiedzony Pisz,zwany kołkowiem. I rada na przyszłość . Jak wyjezdzasz wuzkiem poza obsar sklepu zgłoś to obsłudze bo moze sie skonczyc tak jak dla nas 100zl mandatem . Pisz miasto ktoremu duzo brakuje, ale port i jeziorko maja cudne, sliczne połozenie. Aby dotrzeć trzeba wprawdzie pokonac najdłuzszy kanał na mazurach,śluze nie za wielką ale naprawde warto. Wroce tam napewno. A i jeszcze plywalem 8metrowym jachtem co jest juz jakims wiekszym wyczynem:D A co jest teraz ?? Teraz jest Krakow,jest uczelnia i niepewne jutro :) jutro wystapienie i wygloszenie referatu, coraz blizej pracy dyplomowej coraz blizej konca co wydawalo by sie niedawno sie zaczeło a tu juz dwano za polowa jestem. Coraz bardziej uswiadamiaja nas ze to juz niedługo koniec,jeden z ważniejszych sprawdzainow ,napisanie i obrona pracy magisterskiej. Praktuki ,staż/e,praca gdzies jakos za jakąs kase. Lepsza gorsza tak w kilku słowach bedzie wygladac najblizsza przyszłosc miejmy nadzieje. Nie chce przez to rezygnowac z niektorcyh rzeczy w ktorych sie zakochalem ... Miec zawsze ten kawałek wolnosci dla siebie Byle do szybko :)
22:28, mickeyyyy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 lipca 2007
Żagle 2007 lipiec
Pierwszy raz moglem poznac od drugiej strony pobyt na zaglach nie jako uczestnik ale jako czlonek kadry. To juz inna bajka , nie jest tak fajnie i beztrosko, tlumaczenie uczestnikom tego co jeszcze w tamtym roku mi tlumaczyli, organizowanie wszykiego wkolo i probujac sie dogadac z reszta kadry... blizej temu wszytkiemu do pracy niz do odpoczynku.Glownym celem bylo poplywac i sprawdzci sie swoje umiejetnosci nabyte z kursu ;] wypadlo idelanie wrecz, zadnej wtopy nie zaliczylem zrobilem to co chcialem i zrobilem to najlepiej jak moglem, a czasami nawet sam sie zaskakiwalem pozytywnie. Wszytsko okupione bylo snem srednio 6h na dobe, pobudkami codzinnymi o 6.52, paroma skaleczeniami ,siniakami, obiciami tu i tam... czasami podniesionyum glosem,ale bylo wrecz idealnie. Uczestnicy = to oni go tworzyli, to dziki nim bylo tak jak bylo. Byly i zle momenty ale pisac nie warto , bo to drobnostki poprostu. Brawo dla kierownika i kadry :)
13:02, mickeyyyy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 lipca 2007
WAKACJOWANIE CZAS ZACZAC...
I tak to wpaniale sie stalo ze zamknalem sesje w czerwcu nie zostawiajac sobie nic na czas kampani wrzesniowej:) czego sobie gratuluje ;] poczatek wakacji jak najbardziej udany :) Niedzielna gra w ringo zaowocowala wywalczeniem wice mistrzostwa w ringo na rok 2007 takie niby nic moze dla niektorych a mnie cieszy. Pewnie duza masa ludzi nie wie co to nawet ale to nie wazne ,mniejsza konkurencja :D zycze sobie udanych wakacji... i wogoly jestem fajny ;] nadchodzi czas wydawania kasy, odswierzenia rowerku, posprzatania pokoju,poukladnia troche tu i tam ...
00:08, mickeyyyy
Link Komentarze (2) »
niedziela, 10 czerwca 2007
sesyja letnija 2007
Sejsja letnia jest najgorsza sesja cieplo ladnie i powabnie, nic sie nie chce i o niczym innym sie nie mysli jak tylko o wakacjach. Uczyc sie nie chce, a tu z ksiazka trzeba siedziec przy 25 stopniach ,bezchmurnym niebie i sloncu... qrrr szybko zaliczyc jak najwiecej najelepiej wszystko i spadac odpoczywac i takie inne fajne rzeczy robic. Dzien 21czerwca jest dniem kiedy mowie alkoholowi stop i nie pije ,poza jednym malym piwie, kieliszku wina i kieliszku wodki dzienna dawka i ani grama wiecej. Alkohol to zlo.....!!!!!!!!! ..............................................................................................................................................dl M.M.U.D.:*
18:40, mickeyyyy
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4